Lubomir
Kolejna wycieczka na którą udało mi się namówić żonkę, a co najważniejsze widzę po niej ,że coraz bardziej Ja to wciąga. O to mi chodzi!!! Pogoda sprzyjała ku temu aby się utwierdzać w przekonaniu o pięknie naszej przyrody. Choć czasem pot z czoła płynie to niech mi mówią co chcą - WARTO-.
Rozpoczynamy w miejscowości Poręba , skąd zielonym udajemy się na Kamiennik ,który ma dwa szczyty - Północny (785mnpm) i Południowy (827mnpm). W czasie dość ostrego momętami podejścia , naocznie stwierdzamy słuszność nazwy tego podwójnego grzbietu. Wszędzie pełno kamieni ,które w dawniejszych czasach były masowo stąd wydobywane. Pozostało po tym nawet kilka małych "kamieniołomów". Znajduje się tu też, od płónocnej strony, naturalne osuwisko.
Dochodzimy do Suchej Polany , gdzie robimy przerwę na śniadanko. Jakby ktoś nie wiedział, to na tej polanie znajduje się stanowisko krokusów, więc nie koniecznie trzeba udawać sie do doliny Chochołowskiej. My jednak jesteśmy tu w nie odpowiednim czasie na krokusy schowane pod kilkunastocentymetrową warstwą śniegu.
W dalszą trasę ruszamy żółtym w kierunku Łysiny (891mnpm) i to właśnie na niej zapada decyzja o pujściu na Lubomir(904mnpm).Pogoda piekna ,warunki śniegowe dobre ,więc czemu nie. Sporo z nas będzie miało okazje obejrzeć słońce przez specjalny teleskop i wysłuchania bardzo ciekawej prelekcji na temat tego co widzimy patrząc przez niego.Czas nagli a i w brzuchach burczy ,wiec w dośc szybkim tempie czerwonym udajemy się do schroniska na Kudłaczach. 40 minut dla zdrowia.Ciepły posiłek i zimne piwko . Jak ja to lubię. Obsługa i jedzenie w poruwnaniu z poprzednią wycieczką o 1000% lepsze, jednak czas sie zbierać.
I tu się zaczynają schody!!! O ile do tej pory wycieczka była "lajtowa", to zejscie od schroniska wrecz krzyczało "Bez raków nie wchodź", istne lodowisko. Warunki takie na wiekszości trasy towarzyszyły nam aż do kapliczki pod Śliwnikiem(620mnpm). Tutaj odbijamy w lewo z czerwonego na zielony w kierunku Chełmu(648mnpm),jednak po złapaniu kilku zająców przez nasza grupę na nie przyjemnym do upadków lodzie postanawiamy skrócić trase i udajemy sie bezpośrednio drogą na parking pod wyciągiem narciarskim "Zarabie".
Ps.; Wkrótce wiecej zdjęć.