Magiczne Roztocze z historią w tle – I dzień – Roztoczański Park Narodowy, Rezerwat Szum

Magiczne Roztocze z historią w tle – I dzień – Roztoczański Park Narodowy, Rezerwat Szum
Weekend w tym rejonie został zainspirowany pobytem w Sandomierzu. Nic wspólnego te miejsca ze sobą nie mają, jednak na mapie wpadło w oko i postanowione. Jak już napisałam był to weekend. Bardzo mało czasu – ale czy warto? Bardzo to warto!
Kierunek Obrocz – miejscowość w środku lasu i Roztoczańskiego Parku Narodowego. Wyjazd po pracy więc pewne jest, że zbyt wcześnie tam nie dojedziemy, zwłaszcza, że droga nieznana jeszcze. Zaczyna się ściemniać, zagłębiamy się coraz bardziej w lesiste drogi, a mgła coraz gęstsza. W tym momencie zastanawiamy się gdzie też nas poprowadzi ta droga, która wraz z kolejnymi metrami staje się coraz gorzej przejezdna. Wizja noclegu pod gwiazdami staje się coraz bliższa. Brniemy jednak dalej. Po omacku docieramy do Obroczy i szczęśliwie rozgaszczamy się w domku w bliskim sąsiedztwie króliczarni. Z perspektywy czasu droga przypomina lasy opisywane w książce Gałęziste – mimo, że dotyczą Podlasia, nie Roztocza [dobrze, że nie czytałam tego wcześniej ;].
Roztoczański Park Narodowy położony w dolinie górnego Wieprza, został utworzony w 1974 roku. O jego atrakcyjności stanowi różnorodność procesów jaka zachodziła na tym obszarze. Fakt, że znaczną część stanowią lasy, jednak nie brakuje tutaj wzniesień, pagórkowatych pól i łąk, które w porze rozkwitu tworzą z Roztocza, niezwykle malowniczą krainę.
Pierwszy dzień. Wszystko rozpoczęło się w Zwierzyńcu... Niegdyś nazwa ta była adekwatna do przeznaczenia tego miejsca, a historia wiąże się z osobą Jana Zamoyskiego, który obszar u podnóża Bukowej Góry przeznaczył na miejsce wypoczynku. W miejscu tym wybudował dwór z ogrodem oraz rzeczonym zwierzyńcem. To wtedy powstał układ przestrzenny, który obserwujemy do dnia dzisiejszego. A był to XVI wiek. Barokowy kościółek na wodzie, to już późniejsza historia, a konkretnie fundacja z XVIII wieku Tomasza Zamoyskiego, który przebudował go z altany-teatru wzniesionego na polecenie Marysieńki. Również staw, na którym owe atrakcje powstały był od podstaw stworzony według jej upodobania. Na uwagę zasługują również polichromie wewnątrz kościoła, które powstały w XVIII wieku z ręki Łukasza Smuglewicza.
Stąd kierujemy się na ścieżkę spacerową oznaczoną kolorem żółtym, wraz z końcem asfaltowej drogi, skręca ścieżka w głąb lasu. Tam historia wpisana w to miejsce. Historia smutna, bo wojenna i przez to też zasługująca na uwagę. Po krótkiej chwili na cmentarzu wojennym wracamy na naszą żółtą ścieżkę. Początkowa leśna droga, wyprowadza nas na rozległą polanę. Cały czas lekko pod górę. Najwyższy punkt to Piaseczna Góra o wysokości 298 m. n.p.m., która stanowi punkt widokowy na część Zwierzyńca i okoliczne wzniesienia. Zboczem owej góry o północy mają zwyczaj pędzić jeźdźcy na białych koniach, a tętent ich kopyt oraz podmuch powietrza mrozi krew w żyłach i miała też mrozić rosyjskie oddziały, które chciałyby wtargnąć na ten teren. A było to w roku 1863 w czasie powstania styczniowego. Tak mówią. Całe przejście ze Zwierzyńca do Stawów Echo to 3,2 km.

Nasza koncepcja jednak nieco się różni i, gdy pojawia się skrzyżowanie z zieloną ścieżką, skręcamy w nią w kierunku Rezerwatu i punktu Bukowa Góra.

Trasa spod budynku dyrekcji parku do Soch do zaledwie 2,6 km. Las, właściwie bez zmian. Mijamy głaz. Informuje on nas, że Rezerwat ten powstał w 1934 roku za czasów Maurycego Zamoyskiego, dlatego też nosi jego imię. Chwila później i wychodzimy przed Pomnik Pamięci Poległym Leśnikom. Ostatecznie las ów doprowadza nas do punktu widokowego 310 m. n.p.m. Skąd podziwiamy falujący krajobraz kolorowych pól.

Pozostaje droga w dół wśród kwiecistych łąk. Wcale nie chcemy by się skończyła, ale niestety. Chcąc dużej nacieszyć nasze oczy, wchodzimy w łąkę, robimy zdjęcia, obserwujemy tańce owadów na kwiatach.

W tak przyjemnej atmosferze docieramy do drogi, która po niecałych 3 kilometrach doprowadza nas do stawów Echo.

Nim skierujemy się do Zwierzyńca, skręcamy w ścieżkę w przeciwnym kierunku. Droga jest rowerowa, jednak idąc szerokim leśnym traktem nikomu nie przeszkadzamy. Pada pytanie: po co my tam właściwie idziemy? Odpowiedź brzmi – Czarny Staw. Jest on sztucznym śródleśnym zbiornikiem, który powstał w celu zaopatrywania w wodę stawów Echo. Malowniczy choć ubogi faunistycznie. Można dojść do niego po drewnianym pomoście.

Teraz już nad Stawy Echo, wokół których rozciąga się teren będący ostoją konika polskiego. Tereny te można obserwować z budki widokowej. Stawy to lata '20. i '30. XX wieku, a rezerwatowa ostoja lata '80., jednak historia konika sięga do czasów Zamoyskiego, który sprowadził tutaj ostatnie tarpany i skrzyżował z koniem domowym. Druga część stawów to część bardziej rekreacyjna z plażą i kąpieliskiem. Stąd do centrum Zwierzyńca prowadzą dwie ścieżki. Pierwsza o długości 1,2 km i druga o długości 1,7 km prowadząca po wydmie wzdłuż Doliny Strumienia Świerszcz po drewnianej kładce. Druga możliwość wydaje się być bardziej atrakcyjna.

W ten sposób lądujemy w centrum Zwierzyńca zwerzęco głodni i już planujemy wieczorny spacer.
Na kolację serwujemy sobie Rezerwat Szum. Niewielki obszar prowadzący z biegiem rzeki Szum między Góreckiem Starym, a Góreckiem Kościelnym. Rozpoczynamy o 18.30, ostatnie zdjęcie o 19.30, pozostaje powrót. Bez problemu można przejść szybciej (ścieżka liczy 1,5 km), tylko po co... zdecydowanie lepiej nacieszyć się dziką nieskalaną przyrodą. Po to też rezerwat ten został utworzony w 1958 roku.

Na tym kończy się ten pełen uroku dzień.
